Romantyczny wieczór
Postanowiłam, że zorganizuję dla mnie i dla ukochanego romantyczny wieczór. Bardzo lubimy wino czerwone. Uznałam, że to wino będzie najlepsze do picia z wszelkich trunków, które mogę postawić na stole. Wino czerwone ma w końcu soczysty kolor miłości. No i wino relaksuje, odpręża, przynosi przyjemny błogostan. Nie mogłam się już doczekać na ten wieczór. Udałam się na zakupy.

Nie miałam wielu niezbędnych rzeczy. Wina także nie, bo kilka dni temu wypiłam resztę, która jakimś cudem się ostała. Poszłam najpierw do marketu. Był tam ogromny wybór wina. Wino z Chorwacji, Włoch, Francji, Portugali, Grecji i z wielu innych państw. Zgłupiałam. Oczywiście nie przejęłam się za bardzo tym zgłupieniem, bo za każdym razem, gdy idę po wino, jestem w takim stanie. Zawsze mogłam kupić takie wino czerwone, które piliśmy ostatnio. Ale nie lubię się tak ograniczać. Lubię poznawać nowe smaki. Moim niespełnionym marzeniem jest chyba zawód smakosza wina. Zdecydowanie potrafiłabym się w takiej pracy odnaleźć. Ale cóż, nie było mi to dane. Nagle przypomniałam sobie program na temat win. Jakiś mądry pan przekonywał, aby nie kupować wina w markecie, bo światło sklepu źle wpływa na ten trunek. Ponoć może całkowicie zmienić jego smak. Wtedy temu panu nie uwierzyłam. Uznałam, że to pewnie jakaś akcja marketingowa. Teraz jakoś zaczęłam się przejmować. A może faktyczni lepiej się udać do jakiegoś specjalistycznego sklepu? Takich w końcu w moim mieście nie brakuje. Sprzedawanie wina staje się takie popularne, że sklepów z winami jest jak grzybów po deszczu. Postanowiłam. Skoro już organizuję romantyczny wieczór, niech to będzie wieczór z prawdziwego zdarzenia. Poszłam do sklepu specjalistycznego. Światło, jakie tam panowało, było przytłumione. Temperatura nie była za wysoka. Bardzo miły pan sprzedawca cierpliwe wypytywał mnie o preferencje smakowe, o okazję, o dania, które zamierzam podać. Wybraliśmy jakieś wino. Okazało się później, że wybór był nad wyraz celny. A wieczór nad wyraz udany.